środa, 12 lutego 2014

Rozdział Trzeci

Kłótnia


Brunetka oprzytomniała, była w skromnym domu... Sama... odrętwiała, reakcja mniej więcej jak po śmierci klinicznej. Leżała w ciemnym, zielonkawym śpiworze...
-gdzie ja jestem? Jak tu jestem?! Pamiętam tylko wodę, krew... CO SIĘ DO CHOLERY STAŁO?!!- Krzyknęła rozglądając się.
Usłyszała otwieranie drzwi, szybko zamknęła oczy, udając, że śpi.
*Co mam robić? Nie będę całe życie udawać, że śpię! Ten blondas pewnie sprzedał mnie jakimś cwelą... CHCĘ POŁOWĘ ŁUPU!* Pomyślała. W tym czasie tajemnicza postać wypakowała zakupy, zrobiła dwie kanapki z serem i przykucnęła.
-Nie udawaj, że śpisz, słyszałem twoje okrzyki - Mruknął.
Otworzyła oczy, widząc blondyna. To już trochę lepiej, on nie śmierdzi sake.
-Aaaa... To ty...
-Ale zaciesz.- Bruknął.
-Dzięki, powiesz mi proszę, co się stało?
Zamyślił się powracając do tamtego zdarzenia.
-Aaaa tak...Dziwna historia... Zabiłem cię...
-Pfff... aha... CO?!! - Warknęła, po czym szybko się uspokoiła.-A co dalej?
-Podbiegła do mnie rudowłosa kunoichi z konohy. Szła
-Rudowłosa kunoichi... to PRZECIEŻ MOJA SIOSTRA! A te jutsu... O nie! Ona nie żyje człowieku! JAK MOŻNA BYĆ TAK TĘPYM, BY NIE ZAUWAŻYĆ, ŻE NIE ODDYCHA! Too... to twoja wina! Nie wierzę... Ona nie żyje- Jęknęła przygnębiona, po czym spojrzała zawistnie na członka akatsuki - To twoja wina! Gdybyś się znikąd nie pojawił, wszystko było by w porządku! Nadal miałabym siostrę! Nadal pracowałabym po godzinach dla niej... To wszystko przez ciebie!
-A-ale...
-ZNIKAJ! Znikaj z mojego życia! Nie... Nie potrzebuję się!-Warknęła i wyrzuciła go za drzwi.
Zmarszczył czoło. Wyrzuciła go z domu, który był bo pewnej części jego - Właściciele wylecieli w powietrze. Oparł się o drewnianą ścianę. *Cholerny babsztyl, nawet jeśli facet nic nie zrobił ona i tak go z domu wyrzuci, yhym!* Pomyślał, robiąc kwaśną minę. Poczuł, jak włosy lepiły mu się do głowy, oraz jak przemokło mu ubranie.No tak, przecież płaszcz zostawił w środku. Spojrzał w niebo - Żadna błyskawica nie przecięła nieba, ani nie było słychać grzmotów. Najwyraźniej to był przelotny deszczyk. * Wredna baba, jeszcze mi za to zapłaci!Yhym!*. Mruknął coś pod nosem. W tym samym czasie brunetka leżała w śpiworze, tępo patrząc w sufit. Miała ochotę się rozpaść na kawałki i zniknąć. Łzy leciały z jej oczu strumieniami. Traci wszystko po kolei, najpierw rodzice, potem wujek, teraz Trube. Pewnie jeżeli wróci, straci zaufanie przyjaciół oraz siostry. Rozpięła zamek, ledwo wstała, mając problem z ruszaniem nogami. Powoli zawędrowała do łazienki i spojrzała w lustro. Rozniósł się dźwięk tłuczonego szkła, a po jej dłoni spłynęła krew.Nie była znana z myślenia, zanim coś zrobi., a teraz właśnie bezmyślnie uderzyła ręką o niewinne, powieszone, dość małe lusterko.
*Co się tam dzieje? Może powinienem sprawdzić?* Po chwili namysłu wparował do budynku. W łazience zastał Amboro, która usilnie walczyła z raną owijając sobie rękę papierem toaletowym.
-Jesteś Amboro, nie możesz użyć tych Słynnych łez, by zatrzymać krwawienie?
- Baka! Dopiero, co zaczęłam żyć! Przez jakiś czas nie będę mogła użyć chakry. Jest jedna rzecz, którą chce, byś dla mnie zrobił. Zaraz... Coś ty taki mokry?
-Na zewnątrz pada - Mruknął przymykając powieki - Co mam dla ciebie zrobić?
-Zaprowadź mnie do siedziby Akatsuki - Mruknęła stanowczym tonem.
-Moją misją była zabicie ciebie, un. Jak pójdziesz do lidera, to zabije nie tylko ciebie, ale mnie też. un!
-Heh, wy faceci wszystko komplikujecie, hmm!-Obróciła się do niego tyłem, marszcząc nos.
Do jej uszu dobiegł cichy huk, dopiero potem uświadomiła sobie, co się stało. Zrobiła się cała czerwona. Siedziała na kolanach Deidary, który jedną ręką ją obejmował, drugą zasłaniał usta, by nie mogła krzyczeć. Zmarszczyła brwi.
-Ćśśśśśśś....!-Wyszeptał zestresowany.
*Co ci znów chorego przyszło do głowy?* Pomyślała.
Po chwili zrozumiała zachowanie Dei'a, wraz z momentem, w którym usłyszała kroki i rozmowę. Drzwi się gwałtownie otwarły, oczom dwójki ukazał się siwowłosy chłopak z kosą.
-Oooo - Uśmiechnął się chytrze - Nasz Deidara się rozkręca!
-STUL PYSK!-Wrzasnął Duduś, akurat do ucha dziewczyny - Nie strasz mnie tak więcej, un!
Wziął rękę, która zasłaniałą jej usta i wsadził ją do kieszeni.
-Deidara...-Mruknęła obojętnym tonem - puszczaj, jeżeli nie chcesz wąchać kwiatków od spodu.
Puścił ją, wściekła złotooka stanęła obok Hidana, rozglądając się też zauważyła jego partnera - Kakuzu. Dwóch młodych mężczyzn rozpoczęło kłótnię, właściwie to o nic. Byle, by się pokłócić. Spojrzała na pozszywanego "dziada". *On jest normalny, przynajmniej trochę, tak?! No oczywiście, że nie. Całe Akasie są pełne idiotów... że też mi się idiota podoba, do jasnej cholery!*
-Hidan, za kogo ty się uważasz? JESTEŚ NIC NIE ZNACZĄCYM ZEREM! Un!
- Przynajmniej zerem, a nie minus jedynką!
-To nie miało sensu! Un!
-Właśnie, że miało! Jesteś za głupi by to zrozumieć!
-Wcale nie!
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
 Westchnęła.
-Oni zawsze tak?-Zapytała, na co w odpowiedzi Kakuzu skinął głową - Człowieku, jak ty tu wytrzymu...
Brunetka dostała z pięści w policzek od Deidary, który najwidoczniej miał za cel Hidana, a nie ją. Upadła na ziemię, a z nosa poleciała jej krew.
- Jeżeli jeszcze raz do mnie podejdziesz, postaram się, by coś było pomiędzy nami. WYBUDUJĘ MUR!
-Ej, przepraszam! Un! To było niechcący! Un!
-Bo jeszcze uwierzę...
-Ja w tego debila celowałem - Wskazał na Hidana
- Taa.. Przynajmniej masz pretekst, zboczeńcu!
-Ja?! Zboczeńcem?! Weź się babo ogarnij! Un!
-Naprawdę?! Tak, ty JESTEŚ CHORYM NA GŁOWĘ ZBOCZEŃCEM!
- Nie!
- Ta, to może nie pamiętasz, co mi zrobiłeś w łazience?!
-Ja ci tylko usta zakryłem, żebyś była cicho! Ktoś wchodził do domu, a ja jestem przez ciebie wykończony psychicznie i nie będę się bił, un, ale jak dla ciebie jestem zboczeńcem to musiałaś się mocno uderzyć, jak spadałaś!
-A przez kogo spadałam?! No słucham!
- Wiesz co?! Ta kłótnia nie ma sensu! Un! Jesteś klasycznym babsztylem, uważasz, że zawsze masz rację! Un!
-A co, jest inaczej?! Zamknij się w końcu!
-Po moim trupie, ty zamknij jadaczkę!
-Su...
- Nie chciałeś tego powiedzieć... Nie chciałeś... ZDYCHAJ! - Warknęła groźnym tonem i kopnęła go... w krocze.
W jednej chwili parsknęła śmiechem, widząc, jak się zwija z bólu. To nie był jednak złośliwy śmiech, raczej zdezorientowany chichot. Spojrzał na nią zawistnie, jakby miał zamiar ją zabić.
- KONIEC! Nie mam do ciebie cierpliwości, idę po coś do jedzenie. Ty masz tu zostać, a Hidan będzie cię pilnował. UN!
Chciała dodać swoje cztery grosze, jednak on już zniknął, tak samo jak Kakuzu. Została tylko ona i wyznawca Jashin'a. Spojrzała na niego. Wyraźnie wiało od niej chłodem, zraziła się już do całego Akatsuki. Uświadomiła sobie, że ktoś, kim najwyraźniej się fascynowała jest totalnym idiotą, który woli swoje przekonania od wszystkiego innego. Nie czuła w tym momencie pozytywnych emocji, przynajmniej nie chciała. Pragnęła się komuś wypłakać, komuś zwierzyć, ale była sama. Sama jak palec, jedyna na tym małym świecie. Swoją szorstkością nabiła sobie tylko wrogów, którzy polowali na jej życie.
***
Deidara był już w osadzonej nieopodal wiosce, gdzie prawdopodobnie nie wiedzieli, co to jest organizacja Akatsuki. Na wszelki wypadek nie wziął płaszcza. Przechodził od sklepu do sklepu z jedzeniem, zajadając dango.
- Ja tej baby nie rozumiem, un!-Pomyślał o Kanade - Wchodzi z butami w moje życie- Całe życie byłem sam i nie chcę żadnych zmian! Ale ten babsztyl chce mi to wszystko zniszczyć. Jeżeli dołączy do Akatsuki, to będę jedną nogą w grobie, un. W tym świecie to tylko Sasori-sama jest normalny, hm!
Postanowił, że Hidan i Kanade zadowolą się samym anko-dango. Zatrzymał się przed drzwiami w budynku. Coś nie grało, co tak cicho? Obawiał się, że Hidan zrobił coś głupiego. Rozejrzał się, po czym upuścił zakupy. * Ja się zabiję... Nienawidzę jej jeszcze bardziej!*. Spojrzał na nią, w zaledwie krótką chwilę zdążyła zasnąć, spała w śpiworze, do którego sam ją jeszcze dzisiaj rano włożył. Westchnął, nie zdając sobie sprawy, z purpurowego koloru swojej twarzy. Ciągle był w nią wgapiony.
*Chwila... Ona też jest czerwona. Co jej się śni? A... A może...* Przykucnął i dotknął jej czoła *Ma gorączkę, pięknie! Hidan został ją, wiedząc, że ona się źle czuje, no pięknie po prostu, un!*

------------------------------------------------------
A więc tak - Na rozdział nie było czasu, musiałam się bratem opiekować .-.
Wiem, wiem, króciutkie...
Odpowiem na pytanie - Czego słucham? Kiedyś słuchałam dosłownie wszystkiego, teraz mam swoje upodobania, dokładnie to do Evanescence i trochę słucham Evanescence.
Za wszelakie błędy przepraszam - Właśnie dowiedziałam się, że mam dysleksję .-. Wcześniej było stwierdzenie, że byłam dwuręczna,  ale jako, iż umiem rysować i jeździć na rowerze dwuręczność została wykluczona ;u;
Mam nadzieję, że cię podobało :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz