sobota, 24 sierpnia 2013

03. "Wali mnie to"

Jest 6 rano, zebranie w salonie. Każdy sobie siedzi pełen Energi, a Hoshi walczy ze snem. Dziś wyjątkowo ubrała się na żółto-fioletowo plus ochraniacz konohy. Lider krążył niespokojny.
-Dzisiaj mamy napięty grafik-Oświadczył Pein- Kiriko i Yuri idą do lwa-gakure. Macie odnaleźć gang  "Denryoku sonshitsu". Tam znajdziecie mężczyznę ze znamieniem na ramieniu w kształcie skorpiona. Macie od niego zebrać informacje na temat tego gangu, jeżeli coś będzie nie pasować macie zabić wszystkich jego członków, Zrozumiano?-Dziewczyny potaknęły, on podał im ważne papiery - Tutaj macie szczegóły. Dzisiaj wyjątkowo Itachi, Kisame, Kakazu i Hidan mają iść w czwórkę do Konoha-gakure. Z tajnego laboratorium macie wykraść dane. Sasori i Hoshi macie iść na zwiady do kraju śniegu. Macie się dowiedzieć coś o kobiecie zwanej "Riine Hakate" a potem zabić. Deidara i Tobi mają posprzątać całą siedzibę!-Mruknął poddenerwowany i podał całej reszcie dokumenty z ich sprawami.
-Coś ty taki nerwowy?-Zapytała brunetka, kiedy lider posłał jej mordercze spojrzenie, aż ciarki przeszły jej po plecach - Już się nie odzywam -_-
-Hoshi...-Spojrzał na papiery- Riine jest świetną Kunoichi, potrafi każdego oma motać. Ma kilka strażników.
-Spoko, mnie nie oma mota, nie jestem facetem aby ekscytować się byle babsztylem-Mruknęła, po chwili spojrzała na niezadowolonego Deidarę - Dei...
-Czego?-Prychnął, wściekły, że akurat on ma sprzątać.
-Pamiętaj aby dokładnie wyszorować kuwetę Emine... Wczoraj zjadła coś nie zdrowego i miała rozwolnienie.
-Ychym-i poszedł sobie.
Brunetka jeszcze raz zerknęła na papiery, wstała i uderzyła pięścią we własną dłoń.*To będzie proste!*
-Sasori, Emine, idziemy!-Krzyknęła i założyła pierścień oraz płaszcz akatsuki. Wyszli z siedziby...
*~*~*~*~*~*~*
Idą już jakąś godzinę, zatrzymali się pod drzewem wiśniowym. Dziewczyna się przewróciła na trawę a lalka mogła by tak iść bez przerwy. Kot sobie usiadł i spojrzał na wszystkich dziwacznie. Przecież mogli kotkę poprosić to by byli tak jakieś pół godziny temu, dla kotki ludzie to głupki i jak tu się dziwić.
-Pro-pro-szę, chw-wi-ila przerwy-Wydusiła zasapana dziewczyna.
-No OK- Uśmiechnął się skorpion pełen "energii"..
Dziewczyna z torby wyciągnęła kilka bułek, jedną dała kotce. Skorpion sobie odmówił,  nie była mu potrzebna. Zjadła ze smakiem i ledwo co wstała. Lalka spojrzał na Hoshi a ona na niego - potaknęli miejąc nadzieję, że mają tą samą myśl - Ktoś ich śledzi. Wokół nich rozchodziły się szelesty, w krzakach błysnął ochraniacz. Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo i wyszeptała:
-Ja się nimi zajmę, ty idź-Mruknęła z uśmiechem. Lalka potaknęła i pobiegła, a za nim kotka.
Dziewczyna wyciągała z torby kuleczkę na sznurku, były to takie jakby wielkie "Korale" Tylko, że na samym końcu był Kunai z trucizną. Brunetka pomachała tym jak lassem i rzuciła. W krzakach było słychać Syk, chłopięcy? Nom, jakiegoś dwunasto/trzynasto latka. Ona podeszła i spojrzała na małego szatyna.
-Wiesz, że to nie ładnie śledzić?-Mruknęła i zmierzyła go lodowatym wzrokiem.
-Jesteście akatsuki! Wy zabiliście mojego tatę! Wydam was wiosce i zemszczę się za tatę!-Krzyknął.
-Na serio? Taki krasnal ma zamiar nas zniszczyć? I to, że twój tata nie żyje to nie nasza sprawka. To jego wina, że plątał się pod nogami!
-To dlaczego cała reszta rodziny też?!-Krzyknął uaktywniając Sharingan.
-Sharingan? Ale czekaj! To nie my! To ktoś, kto w tedy nie należał do akatsuki!
Chłopiec zaczął płakać, nie tyle z bólu po truciźnie co smutku, że jest sam. Dziewczyna spojrzała na niego ze smutkiem i usiadła obok, wie jak to jest bez rodziny, tylko, że on na pewno nie miał tak źle. Kunoichi za pomocą medycznych zdolności wzięła się za jego ramię, gdzie był wkuty kunai.
-A-a-a-ale... t-ty-ty...
-Spokojnie.
-Ty nie jesteś zła, więc czemu jesteś w akatsuki.
-Aby ratować czyjeś życie uciekłam z od klanu. Uznali to za zdradę a ja tylko chciałam zdobyć lek. Nie mogłam patrzeć, jak ważna dla mnie osoba leży w śpiączce a ja nic nie mogę zrobić i może dla tego, że jestem zła.
-Ale ty nie jesteś, gdybyś była zła, byś mnie zabiła lub zostawiła, żebym umarł.
-Ludzie robią wielkie dziwactwa bez powodu. A ty, jesteś podobny do mnie.
-Co?
-Kiedy byłam mała rodzice umarli, a ja zamieszkałam z wujkiem w kraju fal. Wujek później też umarł na zawał, gdy dowiedział się o czymś. Zostałam sama, musiałam kraść, atakować, grzeszyć.-Skończyła opatrywać.-Dobrze, skończone, jeśli chcesz, mogę znaleźć kogoś, kto będzie się tb zajmować ^^
-Na serio?-Uśmiechnął się od ucha do ucha.
Ona wstała a on zaraz za nią, wzięła go na barana i zaczęła biec.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
-No na... e Kto to jest?!-Syknął skorpion, widząc chłopczyka na plecach dziewczyny.
-Jestem Kodokuna Uchiha, ale można mówić Kodo-Chłopczyk uśmiechnął się.
-Uchiha? O.O To wy nie zostaliście pozabijani?-skorpiona trochę to zaskoczyło. Brunetka zeszła na dalszy plan.
-Ładna niebieskooka Uchiha mnie uratowała!
-E....
-Moja siostra -.- - Brunetka włączyła się do rozmowy - I właśnie Kodo teraz do niej idzie.
-Ale ona...
-Tak... tak... miała Sharingana -.- To idziemy czy jak?!
Lalka kiwnęła i znów ruszyli.
-Ty masz takie dobre serce, a mścisz się nad nami jak szalona-Uśmiech z drewnianej twarzy skorpiona nie schodził.
-Stul pysk!
-Już siedzę cicho =.=
-Wali mnie to, gadaj ile chcesz ^.^
-Eeee? Jesteś zwariowana...  żeby nie dziwna.
-Aham...-wybucha śmiechem - Ty mnie nie znasz. Jestem Kobietą, humorki mi dopisują.
-Właśnie widać.
I cisza... Stanęli... wreszcie śnieg! Zbliżają się... Dziewczyna położyła chłopca na ziemi i zmieniła fryzurę, ubranie automatycznie się zmieniło. Skorpion otworzył szeroko oczy. Ona się uśmiechnęła i zachichotała.
-I jak?-Zapytała
-Ślicznie ^.^
-Dobra, idziemy. Kodo, zostajesz tutaj, zaopiekuj się Emine, ok? A jak zobaczycie fajerwerki z kulek to biegniesz do mnie, ok?
Chłopczyk skinął głową, tak samo jak kotka. Skorpion i Hoshi ruszyli do wioski. Przechodzili przez wioskę z szokowaną miną. Trochę dziwna wioska, było dużo ludzi, których uwagę przykuły oczy Hoshi.*Dziwne, czuję na sobie tyle wzroków. Niepokojące.
-Czemu się tak gapią?
-To pewnie, masz wyjątkowe oczy. Yuri by mogła pozazdrościć.
-O... Naprawdę?...-Spytała oszołomiona, nie wiedziała, że ktoś jej tak powie.
-Tak :3
-Wali mnie to... jakby co to jestem Harumi.
-Jasne, ja idę tam, ja pozbieram info od innych a ty ją zabijesz- wskazał i ruszył.
Dziewczyna poszła przed siebie po grubej warstwie śniegu. Było ciężko, ale jakoś szła. Ciągle czując na sobie czyiś wzrok, to już się zrobiło wkurzające. Weszła do jakiegoś baru i zamówiła Sake wytrawne ryżowe, aby nie wzbudzać podejrzeń. Usiadła obok kilku osób,iluś kolesi i dwóch dziewczyn. Rozmawiali o czymś tak... co dziewczynie  nie interesowało.
-Można przerwać?
-Spadaj maleńka.
*"Maleńka"?!! Szlag mnie trafi! Noż cholera jasna, dobra, Kanade, uspokój się*
-Wiecie coś na temat Riine Hakate?
Wszyscy zamilkli i spojrzeli na nią jak na... dziwaczkę? No powiedzmy. Wstała  jedna dziewczyna z tajemniczym uśmieszkiem.
-Może, a co?
-Mam misję i muszę z nią pogadać.
-Ona pracuje po drugiej stronie miasta. Łatwo będzie ci ją znaleźć.
-Dzięki- Brunetka chciała już iść, jednak jeden z facetów złapał ją za rękę.
-Za ile...-zapytał. Ona się wnerwiła i przywaliła mu z pięści w twarz, podbijając oko, w tedy on zdenerwowany dokończył - Te sake kupiłaś?
-Wali mnie to-Mruknęła, wyrwała się z uścisku i wyszła z baru. Znów szła, tym razem już wie,gdzie ma iść. Wzięła MP3 które było w kieszeni i puściła sobie "Belive me"(Autorka jest wielką fanką Ellie Goulding). We włosach miała pełno białego puchu, co ładnie nawet wyglądało, gdy jej włosy falowały na delikatnym wietrze. Nie miała makijażu, bo rzadko co się maluje, ale makijaż zastąpiły jej długie rzęsy i puste, złote oczy, kryjące coś w sobie tajemniczego.Czas przechadzki dał jej sporo do przemyślenia, jednak nie mogła się skupić przez muzykę dającą jej przyjemność. Zatrzymała się na jakimś targu i rozejrzała się. Było coś co przykuwało jej uwagę, było powieszone na zamarzniętym drzewie. Brunetka podeszła i spojrzała na list gończy. Jeszcze raz rozejrzała się i zerwała to, pisało tam o niej, a dokładnie to jej prawdziwe imię i inne ważne dane, o których akatsuki nie może się dowiedzieć. W tedy się zaczęło, kostka, na której tkwiła przeklęta pieczęć zaczęła masakrycznie boleć, dziewczyna usiadła na ławce, jakby nigdy nigdy nic. Dalej słuchając muzyki, gdy ta piosenka się skończyła, puściła sobie "Lights". Podszedł do niej jakiś chłopak, brunet, lekko umięśniony z okularami. Buźkę miał nawet, nawet.
-Wyjątkowo mroźny dziś dzień-Zagadał. Dziewczyna wyciągnęła z uszu słuchawki.
-Słucham?
-Mroźny dziś dzień-Powiedział i uśmiechnął się do dziewczyny. Był wyjątkowo... ciepły? No tak, jak na te klimaty.
-Nie wiem, nie jestem z tond. Ale zimno na pewno.
-To skąd pani jest?
-Z kraju ziemi. Jestem Harumi- Podała rękę, chłopak delikatnie uścisnął jej dłoń.
-Czego szukasz w tym miejscu?
- Riine, miałam z nią porozmawiać.
-Tak? Pracuje tam zaraz, za rogiem. Zaprowadzić cię, Harumi?
-Nie trzeba, dojdę tam. Dzięki-I wstała, próbując udawać, że nie czuje bólu. Włożyła słuchawki i poszła dalej. Za rogiem od razu była szkółka walk dla dorosłych? Dziwaczni są tutejsi ludzie. Podeszła do pewnej dziewczyny, która miała szarawe włosy spięte w kucyk. Długą grzywkę i imponujący miecz? Coś takiego.
-Czy pani to Riine Hakate?
-Tak, a co?
-Chciałabym, aby... moja siostra uczestniczyła w lekcjach, ma 24 lata.
-Ok, idziemy do innego pokoju-Oznajmiła i poszły do innego pokoju, odosobnionego. Kulki wyleciały z woreczków i rozpłynęły się w powietrzu. Po chwili przywarły do Rinne i pojawiły się, te kuleczki umiały wysysać chakrę i po darowywać właścicielce kulek - Hoshi. Szarowłosa jednak uśmiechnęła się tajemniczo i zaczęło wymachiwać tym swoim "Nożem" do krojenia ludzi. I oczywiście śmiech Hoshi, którego nie mogło zabraknąć.
-Co tak delikatnie, Kanade?
-Uuuu... czyli znasz moje imię. Nie chcę tracić chakry na byle niedocenionego chunnina.
-Zabiję cię!
-Wali mnie to.
Łzy zaczęły otaczać dziewczynę, odstęp miedzy łzami a skóra i ubraniami dziewczyny był minimalny. To była świetna tarcza. Ostra końcówka "nożyka" drasnęła ją lekko w brzuch.Uśmiechnęła się brunetka jednocześnie tajemnoczo i złowieszczo. Po chwili zniknęła, draśnięte zostały jakieś ciuchy. Brunetka pojawiła się z tyłu i wskoczyła na szarowłosą.
-A kuku!
Uruchomiła pierwszy stopień przeklętej pieczęci. Raz brunetka walnęła szarą a ona już zemdlała. Przeklęta pieczęć jak się pojawiła - tak zniknęła. Amboro usiadła, złapała mocno za kark przeciwniczkę i poczekała 5 minut, aż szara zdechnie. Umarła szybko i możliwie bez boleśnie. Amboro zabrała sobie jej nożyk na pamiątkę i szybko wybiegła, między czasie kulki znów znajdowały się w woreczkach.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Dobiegła do drzewa, gdzie był już skorpion, był zniecierpliwiony, ile czekać na jedną babę?.
-Co tak długo?
-Musiałam zabrać sobie pamiątkę, taki "nożyk" do krajania ludzi.-Uśmiechnęła się, kiedy jej ubranie i fryzura powróciły do normalności-Ile masz informacji?
-Wiem wszystko, nawet jaką nosi bieliznę.
-Nie musiałeś o tym mówić =.=
-To idziemy?
-Idziemy, Kodo, Emine, idziemy.
I znów podróż. *I znowu chodzić, nogi mnie już boją. Na szczęście muzyka jest darmowa i kojąca*. Puściła sobie znów muzykę. Teraz tanecznym krokiem ruszyła na przód. Muzyka nadzwyczajnie jej pomagała, pozwalała zapomnieć o tych smutkach które przeżyła. Za jakie grzechy? Ona chciała być ideałem Amboro, a stała się potworek którego trzeba jak najszybciej zgładzić.Przynajmniej w organizacji nikt nie chce jej zniszczyć - jak na razie. Teraz zabijają ją jej własne kłamstwa, tak samo jak zniszczyły jej rodziców.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Wkroczyli już po za  tereny ośnieżone, znajdowali się w wielkim sosnowym borze i znowu zrobili se przerwę.  Hoshi już dawno miała w kieszeni MP3 Schowane. Dziewczyna usiadła pod drzewem tak samo, jak młody Uchiha. Kotka i lalka sobie stali, nie zmęczeni. *Uch!... jak ten kot i ta lalka tak potrafią! Nie wytrzymałabym tyle na nogach... Zaraz.... jęki?* Nastawiła słuch, słyszała jęki z bólu.
Podeszła trochę do centrum jęków i spojrzała na drzewo. Tam był... Akatsuki?
-Tam akatsuki jest...-oznajmiła i wskoczyła obok osobę, on miał ranę na brzuchu i odpięty płaszcz oraz zamknięte oczy.
Potarła ręce i przyłożyła do rany. Miała jakieś tam medyczne zdolności. Podszedł skorpion i uśmiechnął się złośliwie.
-No Sasuke, ależ się urządził-Mruknął z tym samym uśmieszkiem.
Chłopak słysząc ten głos otworzył oczy. Pierwsze co zobaczył to... ładną brunetkę? Jakoś tak, uśmiechnął się na jej widok a ona odwzajemniła gest.  Skorpion widząc to o mało co nie padł ze śmiechu.
-On cię podrywa! Hah... pierwszy raz widzę, aby on podrywał dziewczynę a nie dziewczyna jego.
-Wali mnie to-mruknęła i wróciła do swoich zajęć. Czarnowłosy przyłożył dłoń do jej policzka, był zimniejszy niż kraj śniegu. Ona zignorowała tamtego. Skorpion się uważnie przyglądał.
-Już, jesteś zdrów jak ryba- Mruknęła i stanęła przy skorpionie.
-gdzie twoja ekipa?-Spytał skorpion, widząc, że Sasuke jest sam.
-No właśnie muszę ich znaleźć-Mruknął drapiąc się po głowie-Zostali zaatakowani na czas mojej nieobecności. Potem ktoś mnie zaatakował. Dziwne, wyglądała jak Uchiha, tylko miała niebieskie oczy.
-Moja siostra- Bruknęła Hoshi.
-Muszę ich znaleźć, cześć-Powiedział i pobiegł na zachód.
Skorpion zmierzył z cwaniackim uśmieszkiem zażenowaną Hoshi. Ona spojrzała na lalkę jak na idiotę.
-Czego?!
-Nic-Uśmieszek nadal nie znikał, ale słońce tak, skorpion spojrzał w niebo-Trzeba będzie odpocząć.
-Super pomysł- Ziewnęła długo i cicho. Zeskoczyła z drzewa i usiadła obok Kodo, który tak samo jak kotka już smacznie sobie spał. Dziewczyna przymrużyła oczy i cicho wyszeptała:
-Dobranoc- Zanim się obejrzała zasnęła.
Skorpion bacznie czuwał.


---------------------------------------------------------------------
Ale z tą notką były problemy >.< Dostałam karę na kompa, na szczęście mamy dzisiaj nie było >.< 
Tak pewnie jest nudna... T__T  Chyba nie nadaję się do pisania :c
Jest tu jeszcze obrazek z Riine Hakate oraz jej "Nożykiem do krajania ludzi"

piątek, 16 sierpnia 2013

o2. " Stres.."

Hoshi otworzyła oczy i rozejrzała się. Była w "pokoju" wykutym w kamieniu. Kilka kamiennym pólek pokrytych kurzem i lekami. Dziewczyna nie była w pełni świadoma, kręciło jej się w głowie.Ale dobrze widziała jakiegoś mężczyznę z grobową miną, dziewczynę z kwiatkiem z origami, obojnakiem i jakimś niebieskim ludkiem.
-Gdzie jes... Noż cholera, co ja tu robię?!!!-Wybuchła złością, nie świadoma w pełni co robi.
-Mamy propozycję dołączenia z twojej strony do akatsuki-Uśmiechnęła się szyderczo dziewczyna z kwiatkiem origami we włosach.
-TY masz propozycję, ychym!-mruknął blondasek płci niewiadomej.
-Ta blondi to strasznie upierdliwa baba -.-  -mruknęła pod nosem.
-Jestem facetem!! D:<
-Jasne, jasne... a ja lincolnem -.-
-Taki słabeusz jak ty nie ma prawa obrażać mnie-ryknął i udał, że chce uderzyć ją w twarz. 
Jednak nie spodziewał się jej reakcji. Gdyż ona zareagowała natychmiastowo. Jej puste oczy odbiły w sobie coś niebieskiego (prawdopodobnie Kisame)
-Technika Imitacja łez-szepnęła i przycisnęła rękę chłopaka.
Dzięki tej technice łzy(chakra przemieniona w łzy) otaczają wybraną część ciała dając części ciała trzy razy większe możliwości. Deidara syknął z bólu i zaczął masować dłoń, gdy ona go puściła.
-Aaaaaauuuuuuuuuuu!! Co za siła, to jakaś technika czy się tak spociłaś, że całą rękę mam mokrą?! W dodatku prawie mi zębów nie połamałaś! Ychym!
-Głupek! Wcale się nie spociłam idioto! Uważaj bo stracisz te swoje ukochane ząbki!
-Kocham tylko moją sztukę, eksplozję!
-A Yuri?-zapytał niebieski ludek.
-To esencja eksplozji. Ychym! A...
-Chwila! Chwila! Chwila! Ty niebieski z oceanu w kosmosie się rwałeś? I kto to jest Yuri?!
-Dziewczyna piękna niczym wybuch! Nie taka uschnięta różyczka jak ty! Ychym.
-Mów o swoim słodkim, robaczywym jabłuszku!
-Jabłka nie są cool. A jeżeli chodzi o nią, to jest jak nieskazitelny diament, jak eksplozja - doskonała.
-Powiedziała co wiedziała, kończę to rozmowę bo nie ma sensu. Nie będę rozmawiać z taką lezbą jak ty!
.-Jestem mężczyzną! -_- Przeliterować ci to? m-ę-ż-c-z-y-z-n-ą! Bóg najpierw stworzył mnie, czyli mężczyznę!-Warknął i wyszedł trzaskając metalowymi drzwiami.
-Nic dziwnego skoro chciał zacząć od zera! A wy co?-Spojrzała na trzy osoby siedzące przy ścianie.
-Czekamy aż skończysz się z nim kłócić i dostaliśmy zlecenie ochrony twojej osoby- odezwał się mężczyzna z niezwykle grobowym wyrazem twarzy.
-I tak jakby co... nie jestem jakimś niebieskim ludkiem urwanym z kosmosu! Jestem Kisame.
-Przepra...
-Dobra, chłopaki, teraz ja ją przejmuję, możecie iść-uśmiechnęła się Konan.
Czarnowłosy skinął głową i wyszedł, Kisame zaraz za nim. Konan na chwilkę się zamyśliła, jednak po chwili pociągnęła Hoshi za rękę.
-Trzeba cię jeszcze oprowadzić-zaśmiała się niebieskowłosa.
-No... nie wie... a wali mnie to! Idę-uśmiechnęła się Hoshi i wstała prawą nogą. Razem wyszły z pokoju.
Tutaj była kamienna sala z jakimiś rękami, dziewczyna nie zdążyła się dokładnie przyjrzeć, gdyż chwila moment i są w korytarzu. Też wykutym w kamieniu, na samym końcu były drzwi, drewniane? O.O Jakaś nowość, przeszły przez nie i znalazły się w salonie. Nawet przytulnym. Ściany okrywały cegły, wyjątkiem była tylko zachodnia ściana, "dom był wykuty w kamieniu przy wodospadzie, więc ze ściany spływała woda, łatwo było się do takiego "domu" włamać. Na środku było kilka sof i puf. Nie można zapomnieć o stoliku, małym telewizorze i puchowym dywanie. Hoshi podeszła do dywanu i przejechała po nim ręką.
-Ale milusi ^.^ Jak mój kotek =^.^=
-Masz kotka? O.O
-Tak, Emine :3
-Ale to nie jest leopard?
-To kot, lecz może zmieniać kształt. p.q
-Aham... dobra, więc to jest salon, w tamtym koncie-wskazała- są trzy stoły i jeden połamany, tam jest ja...
-Połamany?!! o.O
-A tak, chłopcy się "bawili".
*Mam nadzieję, że nie załatwią mnie jak ten stół o.O* Brunetka pomyślała, kiedy kropelka zażenowanie spłynęła po jej skroni.
-Proszę, teraz dokończ.
-Więc tak jest jadalnia, a dalej za drzwiami kuchnia, lepiej tam nie wchodzić.
-Aham.... wali mnie to. ale chyba dostosuję się do tej rady o.o
-Teraz pokoje-oznajmiła i dziewczyny weszły po schodach.
-To gabinet Lidera, wstęp wzbroniony. Pokój dziewczyn, czyli nasz, jest nas cztery, pokój Sasoriego, Tobiego i Deidary. Pokój Kisame, pokój Itachiego i pokój Sasuke.
-Czemu mają osobno?
-Ta trójka nie wytrzymała by ze sobą. Ale i tak Sasuke prawie zawsze nie ma. I jest tak jeszcze kilka pokoju, ale jak na razie są tylko wykute w kamieniu.
Nastała dołująca cisza, którą przerwało długie ziewnięcie Hoshi.
-Chybaaaa iiidęęęę spaaać. A zanim położę się, dlaczego wybraliście akurat mnie? 
- Pr zanalizowaliśmy twoje umiejętności, świetnie się możesz pod kogoś podszywać zmieniając tylko ubranie, włosy i oczy. Nauczyłaś się kilku technik swojego wujka który był najlepszym członkiem klany. Jeszcze przez kilka dni Zetsu cię obserwował. Świetnie kontrolujesz kulki i inne metalowe przedmioty. Ponadto przeszłaś na drugi stopień przeklętej pieczęci, niestety ie byłaś tego świadoma i masz umiejętności klanu amboro.
-To dobranoc.
-Dobranoc. Musisz rano wstać aby się przywitać z resztą.
-No OK. Tylko nie kulturalnie tak podsłuchiwać!-krzyknęła i otworzyła drzwi do pokoju nr 3. Stał tam blondasek i taki w masce, oby dwoje dostali z pięści.-Co to ma być? Mamusia nie nauczyła, że nie ładnie podsłuchiwać?
-Przepraszam, Tobi chce być grzecznym chłopcem...-powiedział ten w masce.
-Co to za ten klan amboro?-Zapytał Duduś, trochę sycząc z bólu.
-Jakiś. Niech cię to wali -_-
-Chcę trochę wiedzieć o innych c'nie? -.-
-Ale się nie dowiesz >:(
-M...
-Kończę tą konwersację! Twój kompletny debilizm nie obliguje mnie do dalszej rozmowy-mruknęła i weszła do pokoju. Rozejrzała się, było bardzo miło :33 *Nie ma co narzekać*. Ugryzła się w palec i zrobiła linię pod lewym okiem. Przyłożyła pięć palców do ziemi i krzyknęła "technika przywołania!". Pojawił się kotecek *.* z dużą walizką.
-Świetnie, Emine. Śliczny koteczek-zaśmiała się i pogłaskała kotka po delikatnych, rudawo-czerwonym futerku-Pomożesz mi się wypakować? c'nie?
Kotek tylko zamruczał. Nie miał nic do powiedzenia. Weszła do walizki i wyciągnęła piórnik, położył go na szafce. To samo zrobiła z dwoma brulionami; arkuszem papieru; latarką do czytania; ledwo co z mangą i innymi książkami oraz albumem ze zdjęciami. Miedzy czasie Hoshi wsadziła swoją tonę ciuchów do szafki; kosmetyczkę do półki; woreczkami z kuleczkami i drewnianym kijem pod łóżko. Zdjęła bluzkę, zostawiając tylko siateczkę i bandaż odpowiednio wszystko zakrywające. Położyła się w łóżku i zasnęła
*~*~*~*~*~*~*~
-O Boże, co za babsztyl -,-  -mruknął Dei patrząc jak dziewczyna wchodzi do swojego pokoju.
-Według mnie jest w porządku. To, że ciebie nie lubi to twój problem. Tobiego będzie lubić, bo Tobi jest dobrym chłopcem!
-Pierwsze wrażenie nie zawsze jest prawdziwym. Zapamiętaj -powiedziała Konan wchodząc do pokoju.-dobranoc.
-Dobranoc!
-Tobi, ona na pewno cię nie polubi, to zło wcielone! ychym!
-To Tobi pokaże jej dobro =^.^=
-Aha... okey...
-Jeszcze zobaczysz!
*Na pewno jest z niej przyjazna duszyczka =^.^= Tylko Dei ją wkurza. Wiem! Zapytam ją, jakie jest jej ulubione danie, potem je zrobię a ona się ucieszy i powie, że Tobi jest dobrym chłopcem :3*Rozmyślił się Tobiaszek.
-Tobi! Tobi! Tobi ty idioto! Co się tak zamyśliłeś?! ychym?
-Myślę, że jej nie powinieneś oceniać  puki jej nie znasz. Tobi nie pozwoli ci jej oceniać. ;-;
-A mogłeś utknąć w Toi toi'u. Ychym!
-To było nie miłe :<
-Bo nie miało być miłe ośle!
-I kto tutaj jest osłem?-zapytała brunetka stojąca w drzwiach, była bardzo zaspana.Miała smutny, nie wyraźny wyraz twarzy co dało Deidarze do myślenia. Przetarła zmęczone oczy i utkwiła zawistny wzrok w blondynie.
*Czy, już kiedyś jej nie widziałem?*
-Ośle! Nie dajesz ludziom spać, tylko się drzesz na środku korytarza jak opętany, wiesz która godzina? wszyscy już powinni spać. Jutro jest ciężki dzień, ale oczywiście jak zawsze musisz dodać swoje trzy jeny. Plus nie krzycz na Tobiego, on ci nic nie zrobił, bądź dla niego milszy.
-Co ty? moja matka? n...
-Wali mnie to co chcesz powiedzieć, masz iść spać i koniec.
-Ni..
-Żadnego nie-Rzuciła kulką w jego czoło i zaśmiała się-Życzę dobrego snu. Nie pozabijajcie się-z uśmiechem znów poszła spać.
*Dobrego? snu? Ją już chyba do reszty porypało. Od kiedy ona taka miła. Ona coś knuję*
Tobi i Deidara zmierzyli się wzrokiem. Wzruszyli ramionami i poszli spać.

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Dziewczynę obudziły promienie słoneczne.Już wie, dlaczego nikt nie chciał przy oknie, ale mróz. Dziewczyna ledwo co nie zamarzła, na szczęście Emine powiększyła swoją wielkość, zmieniając się w tygrysa i ogrzewając nogi dziewczyny. Nie spała chyba całą noc, problemem właśnie było te zimno, co prawda koteczka ogrzewała dziewczynę i jeszcze ta pierzyna, ale na tej wysokości temperatura jest zimniejsza, aż dziewczyna nie może sobie wyobrazić, co będzie zimą. Otworzyła oczy i usiadła i spojrzała czule na kotka, który w formie tygrysa smacznie sobie spał. Widok Emine polepszył dziewczynie humor.
*Co za mróz! Masakra, oka zmrużyć nie mogłam. Wolałabym już mieszkać w lodowcu >.<*
Wstała i rozejrzała się, w pokoju była sama(nie wliczając tygryska ^^). Poszła leniwym krokiem do łazienki i przemyła sobie twarz, spojrzała w lustro i zaczęła się śmiać, wyglądała jak czupiradło czy coś gorszego. Zacisnęła pięść i momentalnie zaczęła płakać, bez powodu. Łzy zebrała w ręce, co uformowało się w szczotkę, na szybko się uczesała a potem przebrała.Wzięła kij na który zawiesiła woreczek i zeszła do jadalni gdzie byli wszyscy. No prawie.
-Śpiąca królewna się obudziła?-zaśmiał się złośliwie Deidara.
-Ty chyba naprawdę chcesz płakać-uśmiechnęła się jeszcze bardziej złośliwie niż on, zakrywając oczy grzywką.
-To jest nasz nowy członek, Hoshi Amboro.
-Hej-powiedzieli zdartych głosów chórem.
-Noż siema-uśmiechnęła się, teraz trochę bardziej mile.
-To są z lewej do prawej to Yuri, Deidara, Tobi, Sasori, Kiriko,Konan, Zetsu, Hidan, Kakazu, Itachi, Kisame. A Sasuke jak zawsze gdzieś polazł.
-Hej, dobra... szybko. Ma ktoś do mnie jakieś pytania? Chwila, nie odpowiadam na zboczone, bądź obrażające kogoś innego.
-Co lubisz jeść?
-Twój ulubiony kolor?
- Masz zwierzaczka? :3
- Co to za klan amboro?-_-
-Masz rodzinę?
-Skąd wzięłaś te ubranko? ^.^
-W czym się specjalizujesz?
-Z jakiej jesteś wioski?
-Gdzie twój ochroniacz?
-Nie wszyscy razem-zaśmiała się- Jeść... uwielbiam owoce morza, najbardziej krewetki zapiekane w cieście z papryką chilly(Jaki zbieg okoliczności, ulubione danie autorki ^^). Kolor to czerwony. Mam zwierzaka. A.... klan amboro... to taki klan -.-. Mam dwie siostry, reszta rodziny nie żyje. Ubranie zrobiłam. W specjalizacji to się zobaczy. A i zapomniałabym-zaśmiała się i założyła ochraniacz Suny.
-Czekaj! Wczoraj miałaś ochraniacz konohy! Ychym!-mruknął Duduś.
*Dziwne, różne ochraniacze  Nie ma rodziny tylko siostry. Czy ja jej skądś nie znam? To oczy dają mi wiele do mówienia...*
-No tak, mam ich kilka.
-A po co ci kilka?
-To tajemnica klanu amboro.
-Ile masz lat?-Znowu zaczęli zadawać pytania.
-Co to za zwierzaczek? ^^
-Lat mam dziewiętnaście, w styczniu dwadzieścia. Zwierzaczkiem jest czarne kocię, Emine.
Na słowo "Emine" czarna kulka stoczyła się po schodach, miała czapeczkę żabkę i była rozkoszna.
-To jes-s-st t-ten potwór?!!!-zapytał Deidara, widząc, że te bydle które widział to kociak?!-Gdzie te bydle?!!
-Nie denerwuj jej! Kotka ta jest też bestią, jednak nie jest ogoniastą. Ale ma dużo większe możliwości.
-Na przykład.
-Powodować samobójstwa, gdy jest w transie Bijuu nie można patrzeć w jej oczy bo życie, a jeżeli będzie łaskawa to tylko przytomność lub pamięć. Dotykiem podczas transu może uzdrawiać. Można dostrzec u niej niezwykłe oczy, całkowicie zmieniają kolor i świecą, ulatnia się z nich dym. 
*O tym głupim kocie to jakoś umie rozmawiać*
-Jestem kotką! -Odezwał się aksamitny, melodyjny, mrukliwy głos kota-Myśl, albo ni myśl w cale!
-A-a-a-ale jak to? 
-Ona czyta w myślach-mruknęła Hoshi z politowaniem-Emine, idź do pokoju, ok?
Kotek skinął głową i zniknął. Większość patrzyła z zaskoczeniem na kociaka, taki mały, a tyle złych i dobrym mocy ma w sobie? Trudno było w to uwierzyć. Zwłaszcza, że był to kociak a miał głos i rozum dojrzałej kobiety. Wszyscy z zaskoczoną miną tylko Hoshi i Konan się uśmiechały. Konan wie wszystko o Hoshi, wie tyle ile nie wie nikt, o jej towarzyszce też wie wiele, ma książkę o takich zjawiskach nadnaturalnych. Zapanowała cisza, Hoshi rozejrzała się i przerwała ciszę swoim śmiechem, na widok ich min. widziała tylko stado buraków które nigdy nie widziało kota, który sam w sobie jest częścią Bijuu. Tobi wstał i poszedł szybkim krokiem do kuchni.
-A więc tak, jak już wiesz jestem Kiriko, i mamy kilka ważnych spraw. Nie odpowiadamy za uszczerbki na psychice, teraz Tobi poszedł gotować, więc możesz się bać-Brunetka wzruszyła ramionami- Nie zdziw się jeżeli ktoś będzie cię próbował okraść, zjeść albo nawet zgwałcić-Czerwonowłosa zmierzyła wzrokiem po kolei Kakazu, Zetsu i Hidana - W łóżkach przy oknie panuje niższa temperatura... okna nie są odpowiednio zamontowane. Nie wolno wchodzić do gabinetu Pain'a bez pozwolenia.
-Wali mnie to.
-Twoim partnerem w misjach będzie Sasori- Oznajmił Pain kierując się do swojego gabinetu- Konan, wiesz gdzie masz mi przynieść jedzenie.
Konan skinęła głową. Znowu wszyscy umilkli, teraz, jedynie co było słychać to jakieś odgłosy z kuchni.
*On ma tam śrubokręt? i traktor? >.>*
*Nie dała nam zbytnich informacji o sobie. Z tym klanem... też nic. Jak na razie nie jest jakaś super otwarta, pewnie trzyma nas na dystansie. A pomyśleć, że w kłótni z Deidarą miała nie dościgniętą gębę. Na pewno sprowadzi jakieś kłopoty, ja to czuję* Pomyślała blondyna, miała podejrzenia. Wgapiona w starą lampę była jakby "nie obecna".
-Więc, jeśli mamy w spół pracować, co myślisz o lalkach?-Zapytał z uśmiechem Sasori.
-Są w porządku. Moja młodsza siostra ma ich kilka.

-A co myślisz o tej?-Wyciągnął małą lalkę z długim warkoczykiem i żółtą, koronkową sukienką.
-Wiii! Ale słodki warkoczyk! Też bym taki chciała! =D
-Mogę zrobić :3
-A umiesz?
-No jasne, przecież zrobiłem go lalce :)
-To OK! OK! OK ^^
Dziewczyna usiadła na ziemi przy Sasorim, a on zaczął jej robić warkocza z nie lada precyzją. Wszyscy dołączyli się do rozmowy. Było dość ciekawie, ale dla niektórych nie typowo. Dziewczyny siedziały cicho i słuchały, kilku chłopaków się kłóciło, Hidan się popisywał przed dziewczynami,a Sasori się śmiał i kończył warkoczyka. Było dość miło... ale się skończyło. Tobi wyszedł z kuchni i zawołał wszystkich do jedzenia, akurat Sasori na czas skończył warkocza. Dziewczyna usiadła pomiędzy Yuri a Sasorim. Jednak każdy usiadł nie pewnie, Tobi nie miał zdolności kulinarnych. Rozdał talerze, oczywiście jeden dał Konan, by zaniosła Liderowi.
-Życzę smacznego! Zrobiłem.... em... amm... ulubione Danie Hoshi!
-Yey! Jak miło ;* - Uśmiechnęła się przymykając powieki, po chwili je otworzyła i spojrzała na danie, a raczej papkowate coś tam?!!-Tobi, s-s-skąd miał-ł-łeś przep-przep-pis?-Zapytała z przerażeniem w oczach, nigdy nie myślała, że komuś się uda tak spaprać  to danie. Nie mofła się obejść bez kropelki zażenowanie i tiku nerwowego.
-Tobi go nie miał. Tobi zmiksować wszystko! Czy Hoshi się dobrze czuje? Wygląda jakoś blado...
-Nic się nie stało-mruknęła jeszcze bardziej zażenowane-Ale następnym razem...
-Nie gotuj bez porady Kiriko!-Przerwała jej Yuri-Ona ma dar.
-Jasne-Kiriko odezwała się, nie lubiła jak ktoś ją chwali.
-Chyba sobie odmówię T^T-Powiedziała Hoshi, chwilę po tym, jak wypluła kawałek papkowatego coś tam. Smakowała okropnie.
-Dlaczego?
-Szczerze? A wali mnie to. Błoto z cukrem to przy tym papkowatym coś tam delicje. Na twoim miejscu nie zbliżałabym się do kuchni, tylko moje kubki smakowe przy tym ucierpią.
Wstała i skierowała się do swojego pokoju, tak kotka była troszkę zdenerwowana. Spojrzała na brunetkę z troską i ze strachem. Dziewczyna usiadła przy kotce i pogłaskała ją po głowie. Co trochę polepszyło humor kotki, jednak ona cały czas ze strachem siedziała, wgapiona w daleki las.
-Co jest, Emine?
- Zbliżają się, członkowie poszukiwania - drogi po śmierć!
-A kto w niej jest, wiesz?
- Szpiegowałam trochę i nie chcesz się dowiedzieć.
-Chcę! Wali mnie to kto to jest. Powiedz!
-Wiem, że jest tam twoja starsza siostra. Mine, Sakura, Naruto, Hinata, Neji, Tenten, Kiba i Akamaru.
-C-c-co? Kiba?!! Nie! On nie morze!
-Ty nadal go kochasz?
-A coś ty myślała? Jeszcze tydzień temu byliśmy parą! I jeszcze Mine?!! I Sakura?!! I akamaru! Co oni sobie pomyślą?!
-Że ich dobra kumpela dołączyła do akatsuki.
-A-a-a-a-a-a!-nie umiała wydusić słowa- Ale co, jeśli będę musiała ich zabić?! Jeżeli będę próbowała zabić to nie będzie za ciekawie, ale jeżeli będę ich bronić organizacja uzna to za zdradę! A ty możesz mi to tak spokojnie mówić? Nie, ja nie wytrzymam!
-Nie popełniaj samobójstwa! Już próbowałaś się podpalić, ale...
-Wiem, za gorąco mi było -,-
-No właśnie, ja znikam, muszę jeszcze zebrać swoje rzeczy, zaraz wracam. Nie pozabijaj się T^T
Powiedziała kotka i zniknęła, zostawiając za sobą dymny ślad. Brunetka zrobiła pieczęć i rozłożyła dłoń, by nie płakać, tak zwane uwolnienie łez. Każda łza jaką chciała by puścić pojawiała się w jej dłoni i przemieniała w chakrę.
*Co ja teraz zrobię? Nie mogę przeciwko nim walczyć, to przyjaciele. Ale to takie trudne! Za co pokarał mnie ten los! Czemu akurat sami przyjaciele! I jeszcze Hinata i Neji, lubię ich, ale nienawidzę Hyuug i byakuganów!  Moja siostra, ona nie przeżyje, gdy zobaczy Itachiego! W dodatku ona mnie z łatwością pokona, odkryła swoją pierwotną naturę, swój Kekkei genkai. Mam wstawić się, aby walczyć z przyjaciółmi?! Na szczęście, że nie przyszli wszyscy. Bała bym się walczyć z Temari.*Pomyślała i włączyła sobie jakąś smutną muzykę w MP3 które powstało z łez* Dlaczego zawsze jak chce dobrze, to musi potoczyć się źle? To była jedyna rzecz której chce, aby móc... nauczyć żyć się... ale tylko po tym pozostał nudny klip, który sensu nie ma, nie ma tych pięknych chwil.... Czemu zawsze ja jestem ta zła? Czemu zawsze, życie innym niszczę właśnie ja? Czemu jestem, takim bosmanem marzeń? który niszczy z nich tylko przyjemność?!*
-Dlaczego! Dlaczego ja?! Dlaczego ja to jestem ta zła?!! Uczyłam się uwolnienia łez, aby inni mnie zauważyli, opanowałam do perfekcji! A i tak wszyscy tylko tracili nadzieję, że tata, będzie miał idealne córki?! Przecież je ma! Czemu nikt nie u miał dostrzec potencjał, jaki w sobie kryła Trube?!! Jakie kryła Asame?! Tylko każdy patrzał na ich minusy! One też coś umieją! Tak samo jak ja! To czemu, świat nie jest łaskawy? Los, niby chce dobrze a niszczy ludziom tylko życie i truje cztery litery! Dlaczego trzeba wyrządzić tyle smutku by poznać szczęścia?! W dodatku utknęłam w środowisku bałwanów! Moja mama zawsze o mnie mówiła
"Jeden krok,
Jedna łza,
Kana nie boi się życia tak!"
To czemu się go boję? Utknęłam we własnych kłamstwach! A miało być pięknie... Ale tak nie jest!
Pojawiła się kotka z małą torebeczką i filiżanką herbaty.
-Proszę, napij się.
-D-d-do-dobr-ra-wyjęknęła się i napiła się z filiżanki, upuściła ją i zasnęła. Kotka przymrużyła powieki z niezadowolenia.
-Nie potrzebnie ci o tym mówiłam, przeszłość nie robi dobrze na jej psychikę. Pamiątki jeszcze mogą być, ale cała reszta już nie. Dobra, muszę powiadomić o tym lidera-mruknęła i zniknęła.
Pojawiła się w gabinecie Paina.
-Można?
-Szybko.
-Mam sprawę, grupka dzieciaków i jedna ambu zbliżają się w tym kierunku.
-Skąd o tym wiesz?-Zapytał swoim chłodnym głosem, nie spuszczając wzroku z sterty papierów.
-Jestem cząstką bijuu. Powinieneś coś o nich wiedzieć, skoro masz tutaj tyle książek. Hoshi jest jeszcze oszołomiona przez przeklętą pieczęć bóstwa, więc nie sadzę, aby potrafiła walczyć, w dodatku osoby które tutaj idą są dla niej ważne.
-A kto dokładnie?
-Asame Amboro, jedyny Amboro który uaktywnił Sharingan, świetnie się posługuje atakami w środowisku wodnym. Jest anbu i ma kilka słabości, ale nic konkretnego. Umie wyczuć kłamstwo, jak każdy Amboro. Mine Haruno, która do ataków świetnie posługuje się tęczową żyłką, co na końcu ma lep i przyczepia się do ubrania, jej siostra, Sakura Haruno która ma bardzo.. mocne uderzenie, ale nie zna zbyt dobrych technik. Naruto, którego już pan zdążył poznać. Hinata i Neji, Hinata to zwykła wojowniczka, bez jakiś nadzwyczajnych umiejętności, ale Neji ma bardzo wielki talent. Tenten  świetnie korzysta z ekwipunku i ma epickiego cela. Na temat Kiby i Akamaru za dużo nie wiem, ale nie wyobrażam sobie, aby mogli walczyć przeciwko Hoshi.
-Rozumiem, wyznaczę osoby do misji, możesz(znaczy musisz) już wyjść.
Kotka zniknęła, pojawiła się przy łóżku Hoshi i zasnęła.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

I "Hoshi wita!"

-Po co wgl tutaj siedzimy?-zapytał rozczarowany Deidara.
-I gdzie Pain?- Mruknęła blądynka, siedząc przy Deidarze- Siedzimy tu już chyba z pół godziny!
-Pein nie mógł przyjść na zebranie. A siedzicie tu bo czekamy, aż ktoś będzie chętny do eskortowania nowego członka- Odpowiedziała Konan.
-To może ja!-krzyknął Tobi wstając.
-Tobi! Ucisz się bendzwale! Jak ty pójdziesz ja też będę musiał iść!-Warknął tak zwany "Duduś"
-Więc mamy ochotników, Deidara i Tobi. Macie złapać dziewczynę o zmiennym wyglądzie. Jest w lesie, nie daleko siedziby.
-Skąd będziemy wiedzieć, że to ona?
-Gdy was zobaczy zacznie uciekać.
~*~*~*~*~*~*~*~
-Pfff... Tobi! Co ci przyszło do głowy żeby się zgłaszać?!!-Zapytał blondyn z podniesionym głosem, kiedy byli kilka kilometrów od siedziby w głębokim lesie.
-A nie wiem-mruknął Tobi-słyszałeś?-zwrócił uwagę na szelest, tuż obok nich.
Blondyn podszedł do drzewa i spojrzał do góry. Tam siedziała dziewczyna o białych włosach, dość krótkich i o czarnych oczach. Ona upadła na ziemię i zaczęła uciekać.
-To ona?
-No tak a jak kretynie?!
Obydwaj zaczęli za nią biec. Ona nie należała do najszybszych. W pewnej chwili zaczęła poruszać workiem jakby coś wysypywała, jednak nic z worka nie leciało. Deidare w tej samej chwili coś uderzyło w czoło i spadło na ziemię, pokazując swoje metalowe oblicze.
-Kulki?! Poważnie. Tobi, użyj iglic.
Mężczyzna z dniową głową wyciągnął jedną, ostatnią iglicę i trafił nią w szyję dziewczyny. Ona zemdlała. Krótkie białe włosy stały się w brązowe, długie włosa zapięte w kucyki. 
*Taka kretynka?! Pain musi mieć coś z głową aby chcieć ją!A sram to, to tylko jakaś  ciotka* Rozmyślał Deidara w drodze powrotnej, spojrzał na zaniepokojoną minę Tobie'go, który miał na ramieniu brunetkę.
-Co jest? Udajesz uczucia czy jak?
-Niepokoi mnie ona, jak ona może być członkiem skoro tak łatwo dała się pokonać?!!
-...
-No co?
-Od kiedy jesteś taki poważny?!!!
-.... Sram cię.
-No to se sraj. Jak Einstein powiedział "czas to pieniądz"
-A co do ma do rzeczy? Myślisz, że Konan czy Pain mieli jakiś poważniejszy powód aby akurat nią?
-Nwm, może to ich córka? >.<
-Posrało cię?
-Co ty masz z tym sraniem?!!
-Nic, tylko muszę do kibelka ._.
-Udam, że nie słyszałem.
-Dei! Dei!-rozradowany Tobi machał rękami, po chwili wskazał na przenośną toaletę - Toi toi! Błogosławieństwo! Mogę iść!
-A spadaj i już nie wracaj!
-Dobrze, tylko potrzymaj nią.
-Coś ty! Ja mam dziewczynę!
-To położę ją na ziemi, co za problem.-mruknął dyniogłowy i położył brunetkę na ziemi. Wszedł do Toi toi'a załatwić swoje sprawy.
*Tylko szybko Tobi.... Chociaż raz nie zniszcz roboty i się pośpiesz.. Kto wie, kiedy ona się obudzi. A nie mam zamiaru walczyć z takim słabeuszem. Ciekawe jaką ma rangę. Student akademii? Ciekawe na co ona im jest potrzebna... no... bendzwale, pośpiesz się! Czy tylko ja jestem zdrowym psychicznie człowiekiem?!! O cholera!... Gdzie ona jest?* Rozejrzał się Dezorientowany.
-Tutaj kretynko- mruknęła z poważną miną i ze skrzyżowanymi rękami, powieki miała przymknięte- Jakoż iż nie wiem po co ci babo ja, może mi pani powie? Godzinę też y się opłacało podać.Chyba, że pani stowarzyszenie harc...-Brązowo włosa nie dokończyła, lecz otwarła złociste oczy bez źrenic.
-Co?!!! No kurwa! Nie jestem babą szpetny babsztylu!!!
-Obojnakiem?
-Co?!!
-No dobra, taka baba jak ty jest dziwna, jesteś płaską  kobietą która czuje się facetem, proste.
-Ty naprawdę chcesz umrzeć!
-Hmm? Wali mnie moje życie narcyzko. Mogę wiedzieć po co ja ci?
-A więc tak, Pein chce cię w akatsuki.
-Co to jest akatsuki? Grupa harcerska dla osób z ujemnym IQ?
-Nie cioto! grupa przestępcza.
-Dołączę, jeśli pani mnie pokona.
-Nie jestem żadną panią! Ale nie ma po co się męczyć dla takiego słabeusza.
*Ale pyskuje ta baba, koszmar, już wolę z własnym tyłkiem walczyć. Na pewno sama jest słabeuszem* Brunetka pomyślała.
-Mam trochę kultury, więc wolę się przedstawić przeciwnikowi. Jestem kimś.
-Takim kimś, że aż mnie tyłek boli...-mruknął
Dziewczyna ugryzła się w palec i zrobiła ślad krwi pod lewym okiem. Potknęła pięcioma palcami ziemi i zawołała "technika przywołania!". Przed nią pojawiło się zwierzę przypominające leoparda, tylko odrobinę mniejsze i o wyjątkowo "złocisto-czerwonym" umaszczeniu oraz czarnymi plamkami.
-To jest Emine i właśnie ona skopie ci cztery litery.
-Hahaha! Przywołałaś te zwierzę bo się bałaś! Hahaha.
-Wali mnie to-mruknęła wzruszając ramionami-załatw go.
Emine podeszła kilka kroków do blondyna, lecz się zatrzymała czując nie bezpieczeństwo, przekręciła ucho w wystraszonym geście i zniknęła. Brunetka zrobiła wielkie oczy, nagle poczuła, że coś owija się wokół jej szyi. To był... wąż z gliny?!!. Dziewczyna po chwili się przewróciła i nie wiadomo czemu zaczęła się dusić. Duduś podszedł do niej i uśmiechem i ze zdziwieniem. Nawet nie kazał wężowi jej dusić ale OK. W pewnej chwili został przewrócony przez stos karteczek, który przybrał kształt kobiety.
-Co kur...?!-zaczął blondyn nie kończąc, gdyż wiedział, że Konan nienawidzi przekleństw.
-Przestań! Bierz węża! Udusisz ją!-krzyknęła zaniepokojona Konan i usiłowała zdjąć węża z dziewczyny.
Wąż przypełzł do Deidary, te go wyrzucił w powietrze spojrzał z promieniejącym uśmiechem.
-Po co nam wgl taki słabeusz?!!
-Ona nie może używać technik-bruknęła Konan i zdjęła z nogi dziewczyny sandał, pod nim był znak.
-Przeklęta pieczęć bóstwa. Będzie miała problemy, tym bardziej, że jest jedynym żywym przedstawicielem klanu Amboro z przeklętą pieczęcią.
-Skąd tyle o tym klanie wiesz?!! CO?!-Dopytywał się, robiąc minę typu "WTF?"
-Mam swoje źródła, gdzie Tobi? Musi pomóc nam w odniesieniu Ka... Hoshi do siedziby.
-Hoshi? o.O Ty znasz jej imię?!!
Konan przemilczała odpowiedź.
-A i Tobi jest w Toi Toi'u.
Konan owinęła nieprzytomną Hoshi swoimi karteczkami i skierowała się do siedziby razem z Deidarą, zostawiając biednego Tobi'ego w toi toi'ku.